WOŚP - bezmiar dobra czy zła?
Temat dzisiaj modny, pewnie także z uwagi na zbliżający sie kolejny tzw. Finał WOŚP. Krytykujący nazywani są obecnie hejterami, nawet bez jakiegokolwiek zastanowienia się czy krytyka jest uzasadniona. A czy jest? Moim zdaniem jak najbardziej i to pewnie nawet w szerszym zakresie niż to czyni nazywany największym hejterem WOŚP - niejaki 'Matka Kurka". Z tego co się dowiedziałem nie krytykuje on właściwie wcale WOŚP, a jedynie zarządzającego tym interesem Jerzego Owsiaka. I krytykuje moim zdaniem jak najbardziej zasadnie. Dlaczego napisałem "interesem"? A bo niestety jestem przekonany, że całe to przedsięwzięcie to przede wszystkim sposób na zarobek i dobre życie szefa - J.O. a tylko przy okazji inne sprawy. J.O. nie działa bowiem charytatywnie, więc porównywanie go z innymi organizacjami o tym charakterze nie ma żadnego sensu. Nie wiem, może na początku przez krótki okres działał, ale potem uczynił z WOŚP źródło dochodów nie tylko swoich, ale niemal całej swojej rodziny. I nie powinny przysłaniać tego miliony zbierane przez WOŚP, w żaden sposób nie usprawiedliwia to pazerności tego jakoby "Fundatora", który tak naprawdę ufundował sobie interes życia, może nawet niezupełnie świadomie w pierwszym okresie działania. Prawdziwy Fundator to osoba dzięki której fundacja działa, a nie osoba która na działaniu fundacji zarabia. J.O. chyba się to trochę wymieszało, co wcale aż tak bardzo mnie nie dziwi, natomiast dziwi mnie to, że spora część społeczeństwa uważa taką sytuacją za dopuszczalną i normalną. Niestety nie jest to dobra norma, ale za to chyba ostatnimi laty stała się dość rozpowszechniona w Polsce. Bo takich cwanych "J.O." jest coraz więcej. Zakładają fundacje wyłącznie po to by czerpać z tego korzyści, a naiwni ludzie dokładają się ihc luksusowego życia. Powiem tak - fundator nie powinien zarządzać fundacją, chyba że robi to społecznie. Inne rozwiązanie zawsze jest amoralne, a ponadto sądzę że jednak także niezgodne z prawem bo wówczas celem findacji staje się m.in. osiąganie korzyści majątkowych przez fundatora czego przepisy o fundacjach raczej nie przewidują. Tak samo niedopuszczalne jest dysponowanie środkami fundacji dla zapewnienia zatrudnienia osób bliskich fundatora. Bo chyba J.O. nie będzie twierdził, że zatrudnił je w wyniku otwartego konkursu o czytelnych i jednoznacznych kryteriach wyboru. Nie wiem czy Pan J.O. czyta na bieżąco statut fundacji, wydaje mi się że nie, bo narusza wiele jego posatnowień. Troche tylko dziwne, że do dnia dzisiejszego nikt tego nie skontrolował, mimo że fundacja obraca wielomilionowym majątkiem powierzonym jej przez społeczeństwo. Przeznaczanie jakichkolwiek pieniędzy fundacji na cele nie związane bezpośrednio z jej zakresem działania jest z pewnością nadużyciem. Na sto procent celem takim nie są na pewno festiwale organizowane przez J.O. za fundusze WOŚP, a tłumaczenie że to nie są pieniądze ze zbiórek jest tak widocznie pokrętne, że aż trudno uwierzyć, że nabiera się na nie tylu ludzi, gotowych zaświadczyć jak wspaniałym i praworządnym człowiekiem jest J.O. Co do zasady jestem przeciwnikiem "charytatywnego" działania takich fundacji i przykład WOŚP potwierdza, że zasadnie. A poza tym co to za działanie charytatywne, to nie jest pomoc żadnym potrzebującym, to pomoc dla źle funkcjonującej publicznej służby zdrowia, źle zarządzanych szpitali, niekompetentnych ministrów zdrowia itp. Nie sądzę, żeby w wyniku działań WOŚP poprawiło się (istotnie) działanie jakiejkolwiek jednostki służby zdrowia. To że gdzieś wstawiono nabyte (często przepłacone) urządzenie medyczne nie oznacza poprawy, a często wręcz dodatkowe kłopoty i koszty. A zajmowanie się przy wykorzystywaniu fundacji działalnością polityczną już w ogóle jest karygodne. Szerzenie nienawiści do myślących inaczej, wulgarne odzywki, brak kultury osobistej to wszystko można też przypisać J.O. Niestety to wszystko robione jest za pieniądze fundacji, które nie w tym celu zostały jej przekazane. Fundacja nie realizuje całego szeregu celów wymienionych w jej statucie, za to prowadzi działalność sprzeczną z tymi celami. A fundacja to J.O., bo poza nim i jego żoną, raczej nikt inny nie ma tam istotnego głosu. Działalność J.O. jest na rękę wielu politykom, którzy chętnie podczepiają się pod nią. Jest także cenna dla wielu celebrytów, w tym niektórych mieniących się artystami. Dzięki współpracy z fundacją zwiekszają swoją popularność, klikalność, a więc i dochody. A wzamian oferują dla naiwnych licytację nocnika do którego sikał kiedyć celebryta lub polityk i inne na ogół bardzo temu podobne gadżety. Ale mainstreamowy przekaz brzmi - wara od Owsiaka bo on czyni tyle dobra, tyle miłości rozsiewa, tylu ludzi konsoliduje, że nawet jak się czasami potknie, coś zachachmęci, to wolno mu! Też tak myślicie, czy zupełnie inaczej?
Dodaj komentarz